Jedzenie na piramidzie Maslow’a

Jedzenie szczęściem?

Jedząc dostarczamy swojemu organizmowi energii i składników odżywczych niezbędnych
do funkcjonowania , ale czy jemy tylko po to, żeby żyć?

Jeśli tak, to dlaczego sięgamy po przekąski? Dlaczego głód nie zawsze jest dla nas sygnałem, aby coś zjeść?

Znany w świecie psychologii Abraham Maslow stworzył model, który obrazuje hierarchię potrzeb obecnych w naszym życiu. Nazywa się on piramidą potrzeb.Zgodnie z tą koncepcją najpierw zaspakajamy potrzeby znajdujące się najniżej, a dopiero później pojawiają się te z wyższych poziomów.

No dobra, ale jak to się ma do jedzenia?

Podstawową kwestią jest fakt, że odżywanie jest jedną z potrzeb fizjologicznych – bazą dominująca nad pozostałymi potrzebami. Dzięki temu, że ją zaspokoimy, możemy skupić się na tych pozostałych. Czy łatwo jest nam się skoncentrować na pracy, nauce, rozrywce, podczas gdy burczy nam w brzuchach? Kto nie zna powiedzenia „Jak człowiek głodny, to zły” albo jeszcze bliżej – „jak Polak głodny, to zły”? Ma ono sens, bo jak mamy dążyć ku górze piramidy, jeśli nie zbudowaliśmy podstawy?

Spełniliśmy pierwszą potrzebę. Czas na kolejną – potrzebę bezpieczeństwa. Żyjemy
w czasach, w których na każdym rogu możemy wstąpić po podstawowe produkty spożywcze, jednak nie zawsze tak było. Kartki na mięso, cukier
(reglamentacja towarów za czasów PRL-u) to dla nas zaskakujące wspomnienia naszych rodziców i dziadków. Kupowanie na zapas, troska o to,
żeby w domu zawsze była mąka? Banalne, ale dla niektórych istotne.

Każdy z nas ma także swój własny styl jedzenia. „Nie wyjdę z domu bez śniadania”, „Obiad bez mięsa, ale jak to?, „Wolę zjeść później niż w pośpiechu”, „Jak mi smutno, to sięgam po kostkę czekolady”, „Za pół godziny jest moja pora na obiad” . Może niektóre z tych zdań są Tobie bliskie.
Są one związane z naszymi nawykami, które kreują pewien porządek w naszym życiu. Takie zasady, harmonogramy, przekonania dają nam poczucie bezpieczeństwa.

Głód zaspokojony, spiżarnia uzupełniona, ulubione przekąski w razie chandry na swoim miejscu – pełnia szczęścia? Dla mnie jeszcze nie.
Idę wyżej.

Trzecie piętro – potrzeba afiliacji, inaczej przynależności. Skomplikowana, bo zawiera
w sobie aż trzy inne: miłości, zrozumienia, wyrażania opinii. I nie chodzi tutaj o miłość
do jedzenia, ale o bliskie relacje z innymi ludźmi. Niektórzy manifestują bliskość właśnie poprzez posiłki. Pewnie dlatego kochana babcia podsuwa nam deserek, albo serwuje dokładkę. Pewnie dlatego partner/partnerka przynosi śniadanie do łóżka. Pewnie dlatego wychodzimy ze znajomymi
na pizzę. I pewnie dlatego spotykamy się na różne okoliczności przy jednym stole, żeby wspólnie „biesiadować”.
Zrozumienie, przestrzeń do wyrażania oraz wymiany opinii i poglądów znajdziemy w grupach ludzi, których łączy wspólna filozofia,
przekonania, styl życia, cel (weganie, wegetarianie),
w takich, które mają takie same trudności (np. zdrowotne), albo wspólne zainteresowania,
np. zamiłowanie do kuchni azjatyckiej, dieta „X”, gotowanie.

Kolejne piętro to potrzeba uznania i szacunku. Równie skomplikowana jak poprzednia,
bo jest związana z poczuciem własnej tożsamości, z poczuciem własnej wartości,
z samoakceptacją, z akceptacją i szacunkiem okazywanym przez innych.
Cieszy nas, kiedy ktoś pochwali naszą potrawę, prawda? J Jesteśmy z siebie dumni,
kiedy wyrośnie nam piękny placek drożdżowy. Czujemy się docenieni, kiedy ktoś podziękuje nam za posiłek?
No właśnie. To proste przykłady, ale w tej prostocie drzemie także siła i ochota do dalszego działania.

Robimy zakupy, gotujemy, sprzątamy. Wkładamy sporo wysiłku w przygotowanie potraw,
ich podanie i udekorowanie. Po co nam to? Chcemy się uczyć, rozwijać, realizować swoje marzenia – potrzeba samorealizacji. Dla niektórych
to gotowanie jest środkiem do jej spełnienia. Być mistrzem kuchni, znanym restauratorem (gwiazdki Michelin?), zaskakującą gospodynią domową, pokonywać własne słabości, poznawać i próbować. Szczyt piramidy. Niektórzy dopiero tutaj osiągają samospełnienie, które daje im olbrzymie poczucie szczęścia.

Zatem czy jedzenie to tylko odżywianie?

Chciałabym, żebyś wiedział(a), że w tej oczywistej czynności kryje się wiele motywacji
do szczęścia. Różnimy się pod względem potrzeb. Dla części z nas jedzenie będzie służyć tylko
i wyłącznie zaspokojeniu głodu, a dla niektórych może stanowić nawet formę sztuki.
Warto zastanowić się nad tym, jakie potrzeby związane z jedzeniem mamy MY, i na którym piętrze piramidy byśmy je umiejscowili.

 

Literatura:
Maslow A.H.(1990). Motywacja i osobowość, s. 72–92, Warszawa: PAX

Weber M., Ziółkowska B. (2011). Czynniki psychologiczne jako determinanty sposoby żywienia, W: Gawęcki J., Roszkowski W., Żywienie człowieka a zdrowie publiczne”, s. 195 – 218. Warszawa: PWN

Udostępnij post
Brak komentarzy

Zostaw komentarz