Proces zmiany sposobu odżywiania na przykładzie Krzysztofa

Proces zmiany sposobu odżywiania na przykładzie Krzysztofa

Na pierwszym spotkaniu z pacjentami przeprowadzam szczegółowy wywiad żywieniowo – lekarski, poznaję styl odżywiania i dotychczasowe trudności związane ze zmianą nawyków żywieniowych. Przeprowadzam analizę składu ciała i interpretuję ją w taki sposób, aby pacjent zobaczył, jak wygląda skład jego ciała oraz zrozumiał wynikające z ilości tkanki tłuszczowej (za dużej lub zbyt małej ilości) zagrożenia zdrowotne. W kolejnym etapie układam plan żywieniowy z uwzględnieniem indywidualnych preferencji i zwyczajów pacjentów. To decydujący moment dla osoby, która wyraziła chęć zmiany swojego sposobu odżywiania, ponieważ otrzymuje ode mnie narzędzie do samodzielnej pracy. Swoje postępy, potknięcia, obserwacje relacjonuje na wizytach kontrolnych. Dla mnie to kluczowe momenty współpracy, podczas których mogę wprowadzić edukację żywieniową oraz psychoedukację dotyczącą mechanizmów leżących u podstawy zachowań żywieniowych. Dla pacjentów najważniejsze są zmiany namacalne, np. spadek masy ciała, spadek tkanki tłuszczowej, zmiana poziomu tłuszczu trzewnego, wzrost masy mięśniowej. Dla mnie jest to również ważny element współpracy, świadczący o skuteczności planów żywieniowych, jednak najcenniejsze, dobrze rokujące na przyszłość i utrwalające proces dietoterapii są zmiany w sposobie myślenia, nowe przekonania determinujące dalsze wybory pacjentów.
W tym miejscu chciałabym się z Wami podzielić historią Krzysztofa, z którym niedawno zakończyłam współpracę. To historia, który mówi o tym, że zmiana wymaga czasu i nie przebiega liniowo, że normalne są wzloty i upadki, rekonstrukcja planów i założeń. To także dowód na to, że każdy miłośnik pizzy, szybkich i komfortowych rozwiązań może wypracować nowy sposób odżywiania. Przeczytajcie inspirujący wywiad z Krzysztofem.

DSCN1681

Na początek coś od Ciebie  – kto Ty jesteś?
Mam na imię Krzysztof, mam  32 (niecałe ;p ) lata. 3 i pół roku temu postanowiłem “wziąć się za siebie”.

Od czego zaczynałeś – jakie miałeś nawyki, z czym dorastałeś? Co było najtrudniejsze w procesie zmiany i jak postrzegasz swoje błędy z perspektywy czasy?
Moje nawyki zmieniały się z biegiem czasu. Ale przeważnie, gdy rezygnowałem z jednego niezdrowego, na jego miejsce szybko pojawiał się nowy. Wszystkie one miały natomiast jedną wspólną cechę – wynikały z nieplanowania posiłków.

Pod koniec studiów takimi nawykami było zamiłowanie do pizzy oraz traktowanie batonów z automatów stojących na uczelni jako substytutu śniadania. Uważałem, że potrzebuję paliwa dla mózgu, przez co usprawiedliwiałem się sam przed sobą.

Gdy już pracowałem, takim nawykiem było zajeżdżanie po drodze do pracy do piekarni i kupowanie dwóch drożdżówek. W internecie przeczytałem, że rano można bez obaw spożywać nawet bardzo wysokokaloryczne produkty, ponieważ bez problemu spalimy je w ciągu dnia. Obaliłem ten mit, na własnej skórze, albo raczej wadze. Kolejny zgubny nawyk wiązał się z faktem, że w pracy sporo czasu spędzam w trasie. Jako, że nie zawsze chciało mi się przygotować wcześniej drugie śniadanie, chętnie korzystałem z ofert stacji paliw. Nieplanowanie posiłków miało też to do siebie, że często dopadał mnie głód, który jak najszybciej chciałem zaspokoić. Najczęściej kosztem jakości.

Ile razy próbowałeś schudnąć/zmienić nawyki?
Wiele razy próbowałem schudnąć, ale przeważnie zbyt szybko chciałem uzyskać efekty, zbyt drastycznymi metodami. Innymi razy, gdy zauważałem, że gubię kilogramy, zaczynałem wracać do złych nawyków. Początkowo niby w formie wyjątków, aż później stawały się normą.

DSCN1611

 

Dlaczego podjąłeś chęć zmiany? Jaki był twój główny cel i jakie były początki dążenia do celu? Jakbyś miał podzielić ta zmianę na etapy – tutaj mam na myśli zmiany w głowie to jak to przebiegało? 

3 – 6. Nie byłem zadowolony ze swojego wyglądu. Nie odpowiadało mi, że muszę ubierać się tak, żeby maskować swój brzuch. Czułem, że szybko się pocę, mam słabą kondycję.

Dodatkowym impulsem był planowany na kolejny rok ślub. Stwierdziłem, że muszę zrzucić do tej pory chociaż 10 kg.

Pierwszym krokiem było pójście na siłownie. Ale ponieważ miałem już za sobą wiele krótkotrwałych sportowych zrywów, wiedziałem że tym razem będę potrzebował czyjegoś wsparcia. Przy pierwszej wizycie poprosiłem o umówienie mnie z trenerem personalnym. Trener Michał zrobił ze mną krótki wywiad odnośnie moich celów, zdrowia, nawyków itd. oraz dokonał pomiarów składu ciała za pomocą wagi. Waga pokazała ponad 100 kg i około 30% tkanki tłuszczowej. Było nad czym pracować. Trener zasugerował również dietę, ale ja byłem przekonany, że same treningi mi wystarczą. W większości ćwiczyłem sam. Z Michałem umawiałem się na treningi co jakiś czas, gdy czułem mocny spadek motywacji.

Po kilku miesiącach raz mniej, raz bardziej sumiennych ćwiczeń schudłem ponad 10 kg, więc mój plan minimum został osiągnięty. Rodzina i znajomi chwalili moją przemianę, ale ja nadal nie czułem satysfakcji. Nawyki żywieniowe niby też mocno poprawiłem, ale pomimo tego w i miarę regularnych ćwiczeń moja waga nadal oscylowała w okolicach 90 kg. Po kolejnym roku uświadomiłem sobie, że bez ułożonego planu żywieniowego z odpowiednią ilością kalorii nie osiągnę satysfakcjonującej mnie sylwetki. Michał polecił mi swoją znajomą psychodietetyczkę. Już po pierwszym spotkaniu byłem dobrej myśli. Po około półrocznej współpracy osiągnąłem lepszy rezultat, niż sam na początku zakładałem.  Aktualnie ważę poniżej 80 kg i nie zamierzam już wracać do swoich poprzednich gabarytów.

DSCN1548

W czym najbardziej pomogły Ci konsultacje psychodietetyczne?
Bardzo pomogły na kilka sposobów. Pierwsza rzecz to świetnie układane jadłospisy z listą zakupów i wskazówkami oraz wyjaśnieniami. Są tak ułożone, że jedzenie nigdy się nie nudzi, nie jestem głodny i nie miewam nagłych zachcianek. Kolejna sprawa, która bardzo motywuje do stałe monitorowanie i wspólne omawianie postępów. No i przede wszystkim same spotkania, które odbywają się w bardzo miłej atmosferze i dodają dużo energii do dalszego działania.

lIe czasu poświęcasz na taki sposób odżywiania? Masz jakieś swoje ułatwienia organizacyjne?
Na pewno więcej czasu niż gdybym żywił się w restauracjach, ale paradoksalnie mniej niż przy gotowaniu bez planu, ponieważ nie muszę się zastanawiać, co ugotuję na obiad. Największym ułatwieniem jest to, że moja żona odżywia się tak samo jak ja, więc wspólnie lub na zmianę przygotowujemy posiłki. Warto robić też większe zakupy z wcześniej przygotowaną listą.

20190622-DSC04799

Co najczęściej ciebie demotywowało? 
Przed konsultacjami dietetycznymi najbardziej demotywujące były przerwy w „rygorze” treningowo żywieniowym, czyli np. święta, choroby, wyjazdy. Ciężko było mi później wrócić do rytmu. Kłody pod nogi często rzuca też otoczenie. Rodzina i znajomi często próbują zepchnąć z obranej ścieżki – na szczęście udało mi się na to uodpornić.

Jak sobie z tym radziłeś? Czy z czasem było łatwiej?
Aktualnie nie mam już problemów z powrotem do diety po świętach lub wakacjach. Ustalam sobie termin, kiedy wracam do trzymania się planu żywieniowego i najczęściej się to udaje. Czasem mam jeden lub dwa dni poślizgu. 😉

Za co jesteś sobie najbardziej wdzięczny?
Za to, że w końcu udało mi się zmotywować do długotrwałej zmiany. Gdybyś wiedział, że tak potoczy się moja zmiana, to zdecydowanie szybciej skorzystałbym z wiedzy dietetyka i trenera personalnego.

Ludzie często myślą – to nie dla mnie, to tak długo potrwa, nie mam pieniędzy, w moim środowisku to się nie uda, wstydzę się pójść po pomoc, co jak nie będę mieć efektów i dietetyk/ktoś się zawiedzie, jak to zrobić szybciej… miałeś tak? Jak sobie z tym radziłeś?
Oj miałem.. Empirycznie przekonałem się, że drogi na skróty nie ma, a ułożenie odpowiedniego jadłospisu samodzielnie nie jest łatwym zadaniem. Niestety często uważamy się za specjalistów od wszystkiego i trochę czasu trwa zanim uświadomimy sobie, że warto zwrócić się o pomoc do specjalisty.

DSC04278

Dziękuję Krzysztof za wzięcie udziału w wywiadzie oraz udostępnienie zdjęć!

 

 

Udostępnij post
Brak komentarzy

Zostaw komentarz